niedziela, 21 czerwca 2015

4.

Rozłożyłam ręcznik na gorącym piasku i położyłam torbę obok. Zajęłam z siebie szorty i rzuciłam je do torby. Usiadłam na ręczniku, sięgając po krem do opalania. Nasmarowałam się i położyłam na ręczniku. Uśmiechnęłam się sama do siebie, czując ciepłe promienie słońca na swojej skórze. Bardzo przyjemna rzecz. W mojej głowie kłębiło się sporo myśli, przez co nie mogłam normalnie się zrelaksować. Niech to szlag! Nagle poczułam uderzenie w brzuch. Jak poparzona podniosłam się i zaczęłam rozglądać. Obok siebie dostrzegłam piłkę do siatkówki. Westchnęłam zirytowana i wywróciłam oczami.
- To chyba przeznaczenie- powiedział jakiś głos. Spojrzałam na bruneta i delikatnie się uśmiechnęłam.
-Raczej przypadek- skomentowałam.
-Mów co chcesz- zaśmiał się. -Zagrasz z nami? -spytał, wskazując na grupkę chłopaków, patrzących w naszą stronę. Przekręciłam głowę i uśmiechnęłam się, a następnie wstałam z ręcznika. Podniosłam piłkę i podeszłam do siatki. - Czemu to zawsze Zayn wyrywa najlepsze laski?- spytał jakiś chłopak.
-Wcale nie wyrwał mnie- skomentowałam- pomógł mi w jednej sprawie- dodałam. Odeszłam na odpowiednią odległość i zaserwowałam piłkę, która gładko poleciała przez siatkę.
-Mam się domyślić w jakiej?-wyszczerzył się. Wywróciłam oczami, zirytowana jego głupimi tekstami.
-Nie. Nie wszystko od razu sprowadza się do seksu- odbiłam piłkę, która przeleciała przez siatkę.
-Dobra, dobra. - odwróciłam się i w oddali zobaczyłam Justina z tą samą kobietą, co niedawno.
-Czy ona naprawdę jest tak ładna?- spytałam, wskazując na brunetkę. Wszyscy spojrzeli w tamtą stronę.
-No, jest seksowna.- skomentował któryś- Ale wygląda na łatwą- dodał. Parsknęłam śmiechem.
-Twój facet?- spytał któryś chłopak.
-Nie, idioto. Myślisz, że grałaby z nami, gdy jej facet obmacuje inną?- odpowiedział inny. Zaczęli gadać jeden przez drugiego, przez co w ogóle ich nie rozumiałam.
-Idę po coś do picia- powiedziałam, ale zapewne nikt mnie nie usłyszał. Odeszłam od siatki i podeszłam do swojego ręcznika, gdzie z torebki wyciągnęłam portfel. Podeszłam do baru, który był jakiś 100 m ode mnie. Usiadłam na krzesełku obok lady i zaczęłam przyglądać się napojom odstępnych w sklepiku. Same egzotyczne nazwy jakoś do mnie nie przemawiały. Westchnęłam i podparłam podbródek ręką.
-Czemu do nas nie dołączyłaś? - usłyszałam za sobą znajomy głos. Szybko odwróciłam się.
-Przecież nie byłeś sam - powiedziałam. Sama mogłam wyczuć w swoim głosie ciut jakby wyrzutu. - Poza tym, byłeś na mnie zły- westchnęłam. - Jak myślisz, co powinnam zamówić?
-Nie zmieniaj tematu- przerwał mi. -Zamierzasz sama siedzieć?- powiedział znacząco. - Obiecałem twoim rodzicom, że nie spuszczę cię z oczu- dodał. Czyli o to chodziło? Po prostu nie chciał mieć konfliktu z moimi rodzicami, gdyby coś mi się stało? Zajebiaszczo!
-Dzięki, ale  sama potrafię o siebie zadbać- wyznałam zła. Odwróciłam się do niego plecami, wracając do oglądania napojów. Poczułam na ręce mocny uścisk, a następnie Justin w niezbyt delikatany sposób odwrócił mnie do siebie przodem. Ktoś nie potrafi panować nad gniewem. Było mi jednak głupio, że go zdenerwowałam.
-Nie waż się mnie dotykać w taki sposób- syknęłam. Zdziwiła mnie moja reakcja.
On zaszokowany zabrał swoją rękę. Cicho westchnęłam
- Przepraszam- przyznałam. - Nie wiem co we mnie wstąpiło- czułam jak moje policzki robią się czerwone.
-Nie, to ja przepraszam. Nie powinienem robić tego tak mocno- przyznał. W duchu odetchnęłam z ulgą, że nie był zły.
-Co podać?-spytał młody barman.
-Coś podobnego do coca coli- powiedziałam tylko.
-Słuchaj, dzisiaj w barze w hotelu organizują karaoke. Wybieram się, jeżeli chcesz możesz też iść. - spojrzałam na niego przez chwilę, analizując, to co mi powiedział. Chyba nie był to zły pomysł.
-Chętnie pójdę- skomentowałam. Justin posłał mi delikatny uśmiech
-Proszę- usłyszałam głos barmana. Zapłaciłam mu, biorąc swój napój.
-Dołączysz do nas?- spytał.
-Czyli do kogo? -spytałam, ale kobieta, która mu towarzyszyła podeszła na nas.
-Justin, kto to? - spytała, wskazując na mnie. Spojrzałam na brunetkę, ilustrując ją dokładnie. Była bardzo ładna. Miała długie włosy, ciemne oczy i nienaganną cerę.
- To Ellie- przedstawił mnie- Ellie, to Selena- dodał. Zmieszałam się, kiedy zobaczyłam, że Selena uśmiecha się do mnie szeroko. Nie chciałam wyjść na zołzę, więc też posłałam jej uśmiech.-Idę poszukać ubikacji, pogadajcie- powiedział i zniknął. Spojrzałam na Selenę, orientując się, że ona też na mnie patrzyła.
-Jesteś jego dziewczyną? -spytała. Zdziwiło mnie to pytanie.
-Ja? Myślałam, że ty jesteś- przyznałam. Zaśmiała się wesoło.
-Nie, skąd. Justin to mój bardzo dobry przyjaciel, poza tym, mam męża, którego bardzo kocham. Pomyślałam, że się spotykacie, bo opowiadał o tobie.
-Nie, Justin to ojciec mojej przyjaciółki.
-Kat?- przytaknęłam- A w czym to przeszkadza? Justin jest przystojny, to rzecz oczywista i kręci się wokół niego wiele kobiet. Przyznam, że wkurza mnie, gdy on to wykorzystuje. W jego wieku powinien być dawno żonaty- wywróciła oczami. Jej słowa brzmiały jakoś dziwnie. Jakby przekonywała mnie do tego, że mam z nim zacząć flirtować. - Jeżeli ludzie są sobie pisani, wiek nie ma znaczenia- mrugnęła do mnie. Może miała rację?- Podoba ci się? - spytała. Bałam się na to odpowiedzieć, ale w końcu delikatnie jej przytaknęłam. - Więc nie sugeruj się tym, że Kat to twoja przyjaciółka. Myśl o sobie. Każdy jest wolnym człowiekiem.
-O czym rozmawiacie? -usłyszałyśmy Justina.
- O kolorach modnych w tym sezonie- dyskretnie mrugnęła do mnie. Ta odpowiedź skutecznie go spławiła. Wróciłam po telefon, orientując się, że Kat dzwoniła. Szybko wybrałam jej numer, a ona od razu odebrała.
-Hej- zaczęłam
- Cześć. Masz ochotę przejść się i poszukać czegoś ładnego w sklepach? - spytała. Uśmiechnęłam się sama do siebie.
-No jasne, zaraz się zbieram i wracam do hotelu.- oznajmiłam. Szybko spakowałam swoje rzeczy i udałam się w drogę powrotną do hotelu. Szybko przebyłam tą drogę, ciesząc się na wspólne popołudnie z moją przyjaciółką. Kat czekała na mnie uśmiechnięta przed moim pokojem. Podeszłam i otworzyłam pokój, szybko zostawiając tam rzeczy i ubrałam na siebie spodenki oraz jakiś top na ramiączkach. Wzięłam torebkę i spakowałam tam potrzebne mi rzeczy. Opuściłam pokój, zamykając go. Kartę wrzuciłam do torebki i podeszłam do brunetki.
-Ellie przepraszam za to, że byłam taka niemiła.
-Nie, spoko. Idziemy?-  spytałam. Ona żwawo przytaknęła.
-Wybierasz się na dzisiejsze karaoke?- spytała.
-Tak, twój ojciec mnie o tym poinformował- odpowiedziałam jej.
*************************************
No, to mamy następny. Co myślicie? Informujcie mnie w komentarzach. Do następnego ;*

2 komentarze:

  1. super super super . nareszcie się wyjaśniło kim jest tajemnicza brunetka. mam nadzieje ze justin i ellie beda razem . dawaj szybko nowy rozdział

    OdpowiedzUsuń
  2. super
    zapraszam na mój nowy blog
    http://my-life-sucks-ff.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń