Przerzucałam ubrania, w poszukiwaniu czegoś na dzisiejsze karaoke. Nie wiedziałam czy ubrać długie spodnie, czy może lepiej spodenki, albo sukienkę.
W końcu zdecydowałam się jednak na czarne spodenki i zwykły top. Na stopy ubrałam czarne trampki i prawdę mówiąc byłam gotowa. Nie chciałam się nie wiadomo jak stroić. Włosy zostawiłam rozpuszczone. Usłyszałam ciche pukanie, więc opuściłam łazienkę i otworzyłam je. Zobaczyłam Kat i Justina. Uśmiechnęłam się i zabrałam jedynie, wcześniej przygotowaną torebkę. Zamknęłam pokój i razem poszliśmy na dół. Kiedy tam dotarliśmy, muzyka grała głośno. Przecisnęliśmy się przez tłum i usiedliśmy blisko sceny. Z głośników leciały zwykłe piosenki, z czego wynikało, że nic się jeszcze nawet nie zaczęło. Nim się obejrzałam Justin i Kat gdzieś zniknęli, a ja zostałam sama. Usiadłam przy stoliku i podparłam podbródek. Dokładnie przeszukiwałam salę w poszukiwaniu kogoś znajomego. Świetni byli z nich przyjaciele. Najpierw mnie zaprosili, a później zostawili samą. Ktoś położył mi rękę na ramieniu, a ja odwróciłam się. Uśmiechnęłam się widząc Zayna. Może nie znałam go długo, ale na prawdę go polubiłam. Kiwnęłam na krzesło a on usiadł na nim.
-Znowu sama?-spytał krzywiąc się przy tym.
-Na to wychodzi- westchnęłam- A ty, jesteś sam?
-Nie, moi kumple za chwilę się tutaj zjawią. - przytknęłam. - Zamierzasz dzisiaj zabalować?-spytał. Spojrzałam na niego jak na idiotę.
-Nie, nie mam nawet skończonych 18 lat, to jak ja mogę zabalować- zaśmiałam się. Zayn chciał mi coś jeszcze powiedzieć, ale podeszła do nas grupka jego przyjaciół.
-Kogo moje oczy widzą- wyszczerzył się jeden. - Harry- przedstawił się.
-Ellie- odpowiedziałam jedynie.
-Niall - powiedział blondyn.
-Liam- dodał następny. Ciekawe jak ja zapamiętam te imiona- pomyślałam.
-Idę zamawiać, co chcecie?-spytał Harry i podniósł się z krzesła. Wszyscy powiedzieli nazwy alkoholi, tylko ja siedziałam cicho. Nie chciałam pić. Nie chciałam później skoczyć w brudnej łazience zgwałcona i zakrwawiona. Nie czułam się z nimi na tyle pewnie, żebym jak idiotka dała się upić.
-Ja podziękuję- uśmiechnęłam się. On tylko wywrócili oczami.
-Jeżeli nie chcesz pić idź tam i coś zaśpiewaj. Ty wybierasz piosenkę- przygryzłam wargę. Nie chciałam śpiewać, ale nie chciałam też pić. Chociaż śpiewanie nie było tak złe jak to. Wstałam z zawziętą miną i podeszłam do niego blisko
-Dobra- powiedziałam jedynie. Wyminęłam go i pomaszerowałam w stronę sceny. Weszłam na nią i podeszłam do prowadzącego. Spytał mnie jak się nazywam, a później kazał wybrać piosenkę. Długo przewijałam listę, aż zdecydowałam się na Party In The Usa Jessie J. Muzyka zaczęła lecieć, a gdy na ekranie pojawiły się pierwsze napisy teksu, zaczęłam je śpiewać. Przyznam szczerze, że stresowałam się. Wcześniej śpiewałam ją jedynie cicho w swoim pokoju.
Z każdą linijką teksu czułam się coraz pewniej.Śpiewałam z uśmiechem, bo miałam nadzieję, że idzie mi tak dobrze jak ja sobie to wyobrażałam. W końcu tekst się skończył i muzyka tak samo. Kiedy schodziłam ze sceny moje policzki paliły żywym ogniem. Podeszłam do chłopaków i usiadłam na swoim miejscu.
-Śpiewasz zawodowo?-spytał Niall. Zmarszczyłam brwi i pokręciłam przecząco głową.
-Niallowi chodziło o to, że świetnie śpiewasz- sprostował Liam. Posłałam mu nieśmiały uśmiech i rozejrzałam się po sali w poszukiwaniu Kat, albo Justina. Dostrzegłam znajomą czuprynę przy barze. Chwilę patrzyłam na niego, aż zobaczyłam, że chwiejnym krokiem wychodzi z budynku. Westchnęłam i podniosłam się z miejsca, idąc za nim. Kiedy wyszłam rozejrzałam się, aby go znaleźć. Dostrzegłam go jakieś 10 metrów ode mnie jak pochylał się w krzakach. Podeszłam i zorientowałam się, że wymiotował z nadmiaru alkoholu.
-Byliśmy tam chwilę, a ty doprowadziłeś się do tego stanu- powiedziałam . On wyprostował się i wytarł buzię.
-Bóg zesłał mi anioła- wymamrotał i obtoczył swoje ramiona na mojej szyi napierając na mnie całym swoim ciałem. Boże święty, ale on się schlał. Podtrzymałam go tak, aby mnie nie przewrócił i posadziłam go na najbliższej ławce. Chwilę siedzieliśmy bez słowa, aż on się odezwał.
-Czuję się samotny, wiesz- zaczął.- Nie jestem takim dupkiem bez serca, za którego wszyscy mnie mają, Ell- nie wiem czy celowo zdrobnił moje imię, ale podobało mi się, że tak mnie nazwał.- Nie chcę już kłaść się z dziwką. ale spać sam. Chciałbym kłaść się, spać i budzić przy jednej kobiecie- słuchałam go uważnie i czułam dziwny ucisk w żołądku. - Nie mam już 18 lat, żebym nie przejmował się niczym. Któregoś dnia obudziłem się i zorientowałem się, że mam już 32 lata i nie mam żony ani dziewczyny. Całe życie poświęciłem Kat i pracy, że zapomniałem o sobie.
-Justin, wracajmy już. Położysz się i prześpisz, a jutro dokończymy tą rozmowę.- on chwilę patrzył na mnie, aż przytaknął. Pomogłam mu wstać i wróciliśmy do hotelu. Wjechaliśmy windą na nasze piętro i podeszłam do jego pokoju. Justin podał mi kartę, a ja otworzyłam drzwi. Weszliśmy, a on od razu usiadł na łóżku i zaraz po tym położył się.
- Justin, rozbierz się, bo będzie ci niewygodnie- skomentowałam, układając dłonie na biodrach. On zaśmiał się jak małe dziecko co było aż przyjemnie słuchać.
-Ty to zrób- wyszczerzył się. Pokręciłam głową na nie.- Ell, pomóż mi- powiedział. Westchnęłam i podeszłam do niego. Pomogłam mu zdjąć koszulkę, a później spodnie. Miałam już wychodzić, ale ponownie mnie zawołał.
-Nie chcę zostawać sam- powiedział z wyrzutem w głosie- Nie chcę już spać sam- dodał. Nie wiem co mnie podkusiło, ale podeszłam do jego łóżka, zdjęłam buty i położyłam się obok niego. Leżałam na drugim końcu łóżka. ale on jednym ruchem przyciągnął mnie. Chciałam się wyrwać, ale trzymał mnie mocno w talii. Postanowiłam poczekać, aż zaśnie, ale nie przewidziałam tego, że sama też od razu zasnęłam.
***************************************************
Nie wiem, co mam powiedzieć na swoje usprawiedliwienie. Jestem leniem- powiem tylko tyle. Zaniedbałam wszystko, przepraszam ;(. Postaram się jeszcze dzisiaj dodać zakładkę z bohaterami ;). Mam nadzieję, że rozdział wam się spodoba. Przepraszam za błędy, jeżeli się pojawią.